Proza Antoniego Grycuka

Zapraszam wszystkich do czytania moich opowiadań, tych krótszych i tych dłuższych. Szczególnie zachęcam do czytania tych w zakładce „polecam”.


Skróty tekstów:

Z jaskini – droubble

Właśnie wyszedłem z partnerką z jaskini. Świat ładny, cywilizacji jeszcze brak, pojawi się za jakieś 60.000 lat. Wody czystej pod dostatkiem, mamutów na mięso co niemiara. Żyć, nie umierać. No, gdyby nie tygrysy szablozębe, przez które tak długo siedzieliśmy w jaskini. Złowiłem mamuta, będzie na kilka długich, zimowych miesięcy. Tylko co tu robić, gdy zmrok…Continue reading »

Zmieniony

Pamiętam, jak natrętny minttu zalewał rytm. Kiedy oddech czerniał od smoły, a życie odbierało śmierć. * Ale też pamiętam, że to tylko migotanie, pyłek mchu widłaka kojący jasność. Może kreska na drugim krańcu niż szarfa. * Teraz zapadam się w oddech, panuje nad językiem, by nie wychodził przed zęby. * Bezwstydnie popijam minttu. * I…Continue reading »

Walka płci

Tekst powstał na drobny konkurs, gdzie limit znaków wynosił 1700, a temat jak powyżej. * * * Odłożę na chwilę tę szczotkę. Brakuje mi ciebie. Pewnie chciałabyś, żebym przestał tu przychodzić? A co mam lepszego do roboty? Ślęczeć nie wiem po co w domu, albo przed nim i próbować pasjonować się życiem sąsiadów? To nie…Continue reading »

Zniewolenie

Kiedy w siódmej klasie podstawówki urządzono konkurs na najprzystojniejszego chłopaka, głosowałam na kogo innego, nie na Franka. Sama przed sobą nie chciałam przyznać, że tak mi się podoba. I to nie tylko fizycznie. Bo siedział cicho w ławce, nikomu nie wadził, nikogo nie zaczepiał, a gdy ktoś go zagadał, zwykle brakło mu języka w gębie….Continue reading »

Wzdłuż życia – dribble/wiersz

Wyszedłem z domku na ludzkiej nóżce. Rozpostarłem ramiona wzdłuż życia, czując całym sobą poroztopową młodość. Przeszłość przyciemniała, przyszłość stała się fikcją, a oczy światem. Szłaś po drugiej stronie, prowadząc brak wątpliwości. Braki podążały orlego. I opadły mi powieki. Lecz bez wstydu, bez winy, bez ciała. Czy tylko ja to widziałem?

Dziwak w kropki…

Żył dziwak. Był jakiś obcy, aspołeczny i… dziwny. Nie lubili go. Ale on sam siebie lubił. I miał gdzieś, że ludzie z niego szydzą. Któregoś dnia się zakochał. A potem swoim dziwactwem sprawił, że dziewczyna straciła spokój ducha. Poczuł wyrzuty sumienia i gorzko zapłakał. Od tego czasu starał się nie robić rzeczy, które niszczą. Rozpoczął…Continue reading »

Królik królem

Przyjdźmy wszyscy, bo miał miejsce wielki wypadek. Każdy, kto odpowiednio zareaguje, otrzyma zapłatę adekwatną do reakcji. Wóz, którym stary Anton przewoził zwierzęta do nowej posiadłości, przewrócił się do rowu zaraz przy wyjazdowej bramie! Zbiegły się wszystkie zwierzęta z gospodarstwa Antona. Krowa, świnia, owce, kaczki, kury, a przede wszystkim królik. Na wywróconej furmance leżał Anton oraz…Continue reading »

Czerwony kapturek – kryminał/groteska

Czerwony Kapturek wracała od babci późnym wieczorem przez las. Była wyraźnie zdenerwowana: kopała z wściekłością mijane kamienie i przedrzeźniała okoliczne ptaki głośnym zawodzeniem. Chciała znaleźć się jak najszybciej w domu. Ten dzień nie ułożył się dobrze: najpierw w szkole rzucił ją chłopak, a potem ta wizyta u babci… Nagle zobaczyła idącego pewnym krokiem środkiem leśnej…Continue reading »

W piekarni

Jestem wściekły. Naprawdę wściekły! Bo co ona sobie w ogóle wyobraża? Że jeżdżę do tej szkoły, by licealistki się we mnie zakochiwały? Co za bzdura! Ile razy jej mówiłem, że chcę sobie przypomnieć ten jeden dzień. Co ja z niego pamiętam?… Drogę z domu, a potem powrót, i nic pomiędzy. Co się wtedy działo? Wiele…Continue reading »

Bagienny stwór

Dawno temu po bagnach chodził stwór. Cały w błocie. Z każdym krokiem unosił na nogach zlepy. Przechodził kawałek i się zatrzymywał. Potem znów. Co ruch to wysiłek. Wędrowała mgiełka. Gdy go zobaczyła, wzruszyła się, całkowicie przesłaniając widok. Następny był wiatr. Wzburzył się, zrzucając z drzew liście, które stwora oblepiły jeszcze bardziej. Później słońce zajaśniało z…Continue reading »

Las człowieka – droubble

Matka natura to odwieczne prawo. Wybór przetrwania wśród zmienności otoczenia. Losowanie szczęśliwych cech, by istnieć, by pozostać, nie pozostawić po sobie pustki. Nie pozostawić po sobie pustki… Dzieciństwo to niewiedza, mierzenie kulą w płot, ale radosne, bo niewielkie duchem, szczęśliwe z naturą, swym skromnym rozmiarem. Potem obranie roli życiowej. Czasem takiej, która jest konsekwencją energii…Continue reading »

Zadra

Nie pamiętam, od kiedy miałem zadrę. Bolało, jak cholera. Chodziłem i ciągle o niej gadałem. Ludzie prosili, abym poszedł do lekarza. Niektórzy nawet ciągnęli za rękę. Ale co ktoś jej dotykał, kluło jeszcze bardziej, więc odskakiwałem jak poparzony. Toteż przez lata z bolącym problemem drażniłem wszystkich, bo narzekałem, lecz nic zrobić nie pozwoliłem. Aż przyszedł…Continue reading »

Serce

Serce chodziło po świecie. Lecz nie było szczęśliwe, bo męczyła je samotność. Snuło się więc od drzwi do drzwi, prosząc o łaskę. Ale ludzie, widząc nagi mięsień, z którego sączyła się krew, odwracali głowy. Czuli zwyczajną, ludzką odrazę. A że serce, całe dla innych, odrazy nie posiadało, nie rozumiało, czemu jest odrzucane. Któregoś razu zakolegowało…Continue reading »

Wyprawa w nieznane

Długo marzyłem o tym wyjeździe. Już w listopadzie nie mogłem się doczekać, a mamy przecież koniec marca. Kiedyś, jak zaczynałem tę swoją przygodę, jeździłem i zimą, ale teraz mi się już nie chce. Poza tym cały czas mam na względzie Olę, ona zawsze się martwi. Owszem, dopinguje mnie, kupuje potrzebne rzeczy, ale się martwi. Nigdy…Continue reading »

Słowo po słowie – dribble

– Wiele mi pomogłeś, kochany. Stanęłam na nogi. – To dobrze, moja najdroższa, że nie zaszkodziłem – odparł ze smutkiem. – Skąd ten pesymizm? – Człowiek się rodzi wolny, szczęśliwy, a umiera zwykle zniewolony, bojąc się nawet śmierci. Oddajemy siebie uczynek po uczynku, słowo po słowie, zgoda po zgodzie. – To dlaczego tak bardzo cię…Continue reading »

Piwnica

Te drzwi stały się moją obsesją. Czymś nierozwiązywalnym, nieodgadnionym. Pojawiają się w snach do dziś. Czasem są to wizje przyjemne, choćby ze wspominkami dzieciństwa, a czasem przerażające koszmary, pełne ruszających się szkieletów, gnijących ciał, czy białych robaków wychodzących z oczu, uszu, nosa i ust. Poznałem go, mając jakieś dziewięć lat. Pamiętam, że zwrócił mi uwagę…Continue reading »

Taka wigilia

Ludzie piszą opowieści wigilijne, więc i ja naskrobałem. Wesołych Świąt! Wyszedł z pracy po tym, jak pożegnał ostatniego pracownika po spotkaniu wigilijnym. Chciał jak najszybciej do domu, tylko do żony. Przepięknej kobiety, która wybrała właśnie jego. Pragnął być z nią z dala od ludzi. Pogoda była niesamowita jak na koniec grudnia: dziesięć stopni na plusie,…Continue reading »

Czerń normalności

Pojawia się niezauważalnie, z każdą chwilą ciut głośniej i głośniej. Z całkowitej ciszy. Zaczyna ją wypełniać, ożywiać. Może nawet nadawać sens. Bo czym jest pustka dla człowieka jako kwintesencji materii? Lub centrum, od którego wszystko się zaczyna? Zaczyna się od tej gwiazdy, co próbuje wszystko rozświetlić, aby widzieć, aby mieć pod kontrolą. Bo to, co…Continue reading »

Wilk

I. Wilk wyszedł z lasu, bo wezwał go głód, by zapolować i jeść. Dostrzegł ofiarę, więc zbliżył się i… poczuł dzikości swej zew. Lecz los dał mu sarnę i… kły. Dalej wiesz, spełnił się wilczy byt. Odchodząc z miejsca posiłku, był syt. Marzył ułożyć się spać. Ale natrafił na sarenki trzy, matki szukały, by żyć….Continue reading »

Ciąża

– Sam nie wiem, czemu tu przychodzę. Obiecałem, że nie będę tego robił, a jednak jakoś tak muszę. Była Pani mi bliska przez ostatnie kilka lat… Jak sobie przypomnę, jakie były początki naszej znajomości… Chyba Pani zdawała sobie sprawę, że nie przepadałem za Panią. To wysiadywanie na ławeczce było irytujące. Śmiałem się, że mamy sąsiedzki…Continue reading »

Morpho peleides

„Mizerne się pojęcie ma, co karą jest, a co nagrodą” – Piotr Bukartyk. Kilkanaście lat wcześniej, w młodości, Piotra zostawiła dziewczyna. Bardzo to przeżył. Nie wychodził z domu przez miesiąc. – To mój prawdziwy skarb. Całe moje życie. Nikt mi go nie zabierze! A niejeden by chciał! Ale to moje oczko w głowie – mówił…Continue reading »

Rozmaryn

– O mój rozmarynie, rozwijaj się, o mój rozmarynie, rozwijaj się, pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej… Zofia właśnie nosiła świeżo narąbane drewno spod pieńka do komórki. Miała ponad siedemdziesiątkę na karku, a radziła sobie sama. Nawet mały ogródek uprawiała, a w nim trochę marchewek, pietruszki, buraków czy pomidorów. Ułożyła ostatnie szczapy i poszła do…Continue reading »

Ogródek

Miałem dwa ogródki. Jeden blisko domu i tam chętnie wychodziłem, a drugi dalej, o którym szybko zapomniałem. Za jakiś czas zauważyłem, że ten drugi zaczyna zarastać chwastami. Tak bardzo mnie one denerwowały, że ogrodziłem ogródek wysokim płotem. I nie zaglądałem tam przez wiele lat. Uważałem, że co tam rośnie, jest nie moje, bo przecież u…Continue reading »

Moda

– Oddałem mu swój stary rower. Prawda, że jestem dobrym człowiekiem? – zapytał żonę z uśmiechem. – Nienawidzę tych idiotów, którzy chcą odstrzału dzików. – Trzasnęła za sobą drzwiami, wchodząc do kliniki aborcyjnej. – Dla mnie najwyższą wartością jest człowiek. – Wstał od mikrofonu, zszedł z podestu, wyszedł i zadzwonił do kolegi. – Posłuchaj mnie…Continue reading »

Lustra

Mówił o sobie, że jest najprzystojniejszym mężczyzną, a twarz jak ze snu. – Trzeba je wszystkie niszczyć! Nie mają prawa bytu! Nędzne szkiełka, które nawet to, co cenne, czyli srebro, posiadają nie z tej strony! – Cisnął lustrem o posadzkę. Pewnego dnia wyszedł z domu i poszedł w nieznane tereny: łąki, pola, lasy. I na…Continue reading »

Lotniarz

Zobaczyłem coś w górze, w przestworzach, między chmurami. To lotniarz szybował tak, jak sam zawsze marzyłem. Był tak wysoko, a wydawał się taki malutki… Chciałbym być wolny jak on, odlecieć, zapomnieć o wszystkim. A wydawał się taki malutki. Ciekawym jest fakt, że im dalej jesteśmy od drugiego człowieka, tym mniejszy nam się wydaje. Co bym…Continue reading »

Kult deszczu – drouble

Jest rok 2098. Jak państwo wiedzą, już od ponad dekady panuje całkowity zakaz produkcji, noszenia i w ogóle posiadanie płaszczy przeciwdeszczowych i parasoli. Doskonale wiadomo, że przyczyną wprowadzenia tego zakazu była wygrana partii DYSZCZ, która dowiodła, iż powodem rozbicia się samochodu przewożącego słynnego hipstera McAjfona było światło słoneczne padające na przednią szybę, które oślepiło kierującego…Continue reading »

Człowiek jako jeden z wyzwalaczy

Nie myśląc o nikim konkretnym, wyszedłem w błękitne niebo północnej Warszawy. Uniosłem głowę ku chmurom. Obłoki wpłynęły mi do wolnej od myśli głowy. Uśmiech zawitał. Włosy zaszumiały wiatrem. Nabrałem głęboko powietrza, delektując się każdym atomem tlenu. Nadwiślański deptak rytmicznie zastukał podeszwami. Nie było ludzi, nie było przeszłości ani przyszłości… Pamiętam ten film, gdy delfin cieszył…Continue reading »

Historia z TAXI

To był zwykły, zimowy dzień, ale nasze, małe dziecko nie dało nam spać przez większość nocy, więc byliśmy dość mocno zmęczeni i niewyspani. Dodatkowo żona nie mogła go karmić piersią ze względów zdrowotnych, co odbijało się na jej dobrym samopoczuciu. Narzekała na bóle biustu i uparcie twierdziła, że dziecko, które nie ssie cyca, nie będzie…Continue reading »

Za ścianą

Szara płachta papieru leży gdzieś w zaułku. Są na niej rysunki. Jedne wyraźne, narysowane twardym ołówkiem, z dwiema szczęśliwymi postaciami, drugie rozmazane, pociągnięte węglem, z czymś, czego nie umiem rozpoznać, a jeszcze inne to bardziej plamy i rozmycia. To, co dzieje się za ścianą, przyprawia mnie o pomieszanie zmysłów. To dla mnie zbyt dużo. Zamknąłem…Continue reading »