Proza Antoniego Grycuka

Zapraszam wszystkich do czytania moich opowiadań – krótszych i dłuższych. Szczególnie zachęcam do czytania tych w zakładce „polecam”.


Skróty tekstów:

Obudź się!!! 😛

Zawsze wiedziałam, że za dużo piję. Już wielokrotnie mi powtarzano, abym nie przesadzała, ale czym byłoby życie bez tej odrobiny szaleństwa. Lecz tym razem chyba przesadziłam. Pamiętam wieczór w klubie, pamiętam chłopaka, którego spotkałam, nawet coś mi świta, że wyszliśmy razem. Natomiast co było później, stanowi jedną wielką zagadkę.Leże od kilkunastu minut z przykrytą kołdrą…Continue reading »

Nowa domena

Od dziś niniejsza strona jest widoczna również pod adresem: Przy okazji pozwolę sobie polecić moje pierwsze opowiadanie na tej stronie: Iza Pozdrawiam.

Miłość

Nadal to czuję. Czego bym nie zrobił, jakąkolwiek radość przeżywał, nie mogę zapomnieć. Im jestem bliżej, tym mocniej mnie ściska w piersi… Dziś Edyta zapytała, czym dla nas jest miłość. Dla mnie?… Choćbym przeczytał wszystkie książki, poznał zdanie wszystkich ludzi, nie zdołam jej opisać, ani okiełznać w ogóle. To tak jak z pięknym widokiem, gdzie…Continue reading »

Chemia miłości

– Profesorze, mam to! – wrzasnęła, pokazując wydruk. – Jesteś pewna? – Tak! – Podskoczyła. – Wreszcie to wyodrębniłam! – To cóż, tylko pogratulować. – Profesor spuścił smętnie głowę. – Czyli miłość będzie dostępna dla każdego. – Bezsilnie opadł na krzesło. Następnego dnia wstrzyknęła sobie miksturę. Już godzinę potem czuła się doskonale, wręcz epatowała pogodą…Continue reading »

W poszukiwaniu istoty

Usłyszałem o nim w miejscowym pubie. Od razu mnie zafascynował. Niemal od pierwszego zdania wypowiedzianego przez starego Antoniego widziałem go oczyma wyobraźni. Pamiętam, że siedziałem przy piwie, zapadłem się w głąb własnego umysłu i wyobrażałem sobie, jak może wyglądać. Jest niski, wysoki, chudy, gruby, podobny do przeciętnego człowieka, czy może raczej przypomina yeti albo neandertalczyka?…Continue reading »

Okładka 3

Przedstawiam 3 wersję okładki książki. Która najlepsza?

Parada nierówności

Obserwując, co się dzieje w mojej wiosce, wpadłem na pomysł. Otóż tak chętnie się mówi o równości. A co, gdyby zorganizować paradę nierówności jako ekstrawagancki event? Wziąć transparent i krzyczeć na całe gardło, że jestem lepszy od innych. A co tam! Nie liczyłem na to, że pokażą mnie w wiadomościach, ale chciałem zrobić to dla…Continue reading »

Dzień dobry

Po wielu dniach życia w pętli czasowej, która nie zamierzała się skończyć, dopóki wszystko nie będzie dobre, wreszcie się wyrwałem. Obudziłem się wypoczęty, choć z obawami. Lecz zamiast niedoskonałości istniała tylko nieskazitelność dobroci. I tak, sąsiad był dobry, sąsiadka także, nawet mieli tabliczkę na bramie z napisem: uwaga, dobry pies. Poszedłem do pracy, i wiecie…Continue reading »

Wielki powrót

Była w domu. Pokazała, co potrafi, wszyscy pokiwali z uznaniem głowami, i odeszła w szeroki świat, gdzie niebo stanowiło limit. Wzniosła się nad umartwioną ziemię, surfowała w przestworzach, aby nie czuć matki gleby. Któregoś dnia osiągnęła kolejny poziom sprawności. Lewel tłenty fajw został zdobyty. Udała się więc do swojego nowoczesnego boga, by otrzymać medal. Zapukała…Continue reading »

Metadon

John obudził się, wypił pół dużej butelki wody i przeczytawszy wiadomość od podwładnej o braku metadonu, chwycił drżącą ręką położony na szafce kilka dni wcześniej klucz do magazynu, kiedy był pewien, że jest już wolny, czysty. Przelotnie spojrzał na zegarek, dochodziła ósma wieczorem. Wyszedł na korytarz, zarzucił grubą puchową kurtkę i otworzył drzwi, które niemal…Continue reading »

Bóg a przypadek

W każdej niemal cywilizacji z przeszłości są widoczne ślady kultu bożków, tych mniejszych i tych wielkich. Ciekawym jest fakt, że cywilizacje zupełnie niezwiązane ze sobą tworzyły „pomniki” swoich bogów, czy też świątynie ku ich czci. Piramidy klasyczne w Egipcie, schodkowe w Ameryce Południowej i Środkowej, takie same w Kambodży, wielkie figury na Wyspie Wielkanocnej (Rapa…Continue reading »

Ślady

Która to godzina?… Czwarta w nocy. Czas budzenia się wszystkiego, co uśpione. Szarik otwiera jedno oko i spogląda na mnie, nie za bardzo wiedząc, czy to ta pora. Powoli odkrywam kołdrę, patrzę na swoje nogi, czy leżą samotnie, może będą mogły się przytulić? Łydki, palce i pięty zewrzeć nawzajem, by po chwili poczuć te ciarki,…Continue reading »

Druga połowa życia

Późnym wieczorem, w zasadzie wczesną nocą Janusz wyszedł ze swojego mieszkania z butelką wina w kieszeni spodni. Robił to, kiedy wiedział, że nikt nie będzie przeszkadzał. Skierował się do windy i nacisnął… przycisk najwyższego piętra. Zaczął odliczać: trzy, cztery, aż dotarł do dziesięciu. Tyle właśnie pięter liczył jego blok w Ursusie na Niedźwiadku. Podszedł do…Continue reading »

Szary łabędź

Odbity od niej, od lustra, zerkam. W niebo. Chętnie się wznoszę, przefruwam między chmurami kłębiastymi, dotykam jednej. Albo szybuję ponad białymi baranami, czując nad sobą chmury pierzaste. I tylko zabłąkany szary łabędź, który lata tak wysoko, zastygły w pozie zapomnienia ziemi zamknął ze mną oczy. I dalej razem. Na zawsze. Gdzieś w dole przydźwięki miast,…Continue reading »

Wilka z lasu

Obyś tylko doświadczyła wreszcie dobrego człowieka, byś go słowem otuliła i zamknęła w swych powiekach. Lecz pamiętaj, swego czasu jeśli znajdziesz się w nieswoim, wezwij mnie lub Wilka z Lasu – – Ja spróbuję Cię ukoić!

Miodem i chlebem

Jesteś taka młoda, taka oczywista, jedyne, co mógłbym, to paść na kolana, bo boję się dotknąć, abyś mi nie prysła jak senne widziadło, jak bańka mydlana. Jesteś taka świeża, całkiem niesplamiona, tym, co nazywamy chęcią zaistnienia, a jednak rozsiewasz zapach swego łona, wabisz, kusisz, nęcisz aż do zatracenia. Pachniesz trochę miodem, trochę świeżym chlebem, aż…Continue reading »

Krew – TRIbble

Jak ja nienawidzę krwi! * Wokół ból. – Dlaczego płaczesz? – A ty jesteś smutny. Muszę być ostrożny, bo cierpicie. Delikatnie głaskać, stąpać na palcach, mówić szeptem. Nawet nieść subtelność innym. * Tylko czemu wszędzie tyle krwi?

W pogoni za sobą samym

„…I tylko szmery codziennych obowiązków wytrącają mnie z rytmu Twoich słów, które przelewają się przez palce, nie mogę ich zatrzymać. Twoje słowa są ulotne i takie senne. Gdy zamknę więc oczy, a cielesność nie będzie mi już potrzebna, może wtedy dosięgnę Ciebie. Dotknę Twoich słów i cieszył się nimi będę. Potem wraz ze snem uspokoją…Continue reading »

Nieobecność

Znów napisałem wiersz… ech… z łóżka dalej współgrać z zębatkami nie zadając pytań słyszeć nie ma takiego numeru nie spodziewałem się bo przechodząc obok twego wizerunku wyczułem nieobecność nade mną sprawujesz już dziś * to nie różowy ani zielony ale błękit wśród zapachów moja wewnętrzna woń twojej absencji * a w błękicie wszystko co (u)lotne…Continue reading »

Strzał – TRIbble

TRIbble to mój wymysł – tekst na dokładnie 33 słowa. – Co nas nie zabije, to nas wzmocni – powiedział facet, przykładając sobie do skroni Magnum 44. A po wszystkim zaczął się śmiać wniebogłosy. Pytają go, co mu jest. A on: – Jestem postrzelony!

Pomoc

– Jaka jest ta pomoc? – Taka, która też szkodzi. – Jak to? – Skoro kradniesz, będę cię musiał tego oduczyć. – Spojrzał rozmówcy w oczy. – Oducz. – Ale wtedy stracisz źródło utrzymania. – A nie da się inaczej? – Chcesz pomocy, czy tylko pochwał? – Pomocy. – Więc najpierw musisz stracić źródło utrzymania,…Continue reading »

Ciemność

Ciemność, dudni, taka pustka. Zabłądziłem chyba gdzieś niepotrzebnie. Zalewa mi rozum pytanie, które wtedy zadałaś. Cisza, to męczy, tylko własne myśli. Widzę jedynie upadek, wydaje się nieunikniony. Bo czym jest dla ciebie to wszystko? Milczysz, wpadam do studni z zimną wodą. Skurcz mięśni, ale świadomy, to zamiast agresji. Gdzie klamka? Gdzie drzwi? Jaki mam wybrać…Continue reading »

Sztorm

Janusz był silny. Nie bał się więc wyzwań. Wypłynął pewnego razu na otwarte morze, lecz złapał go sztorm, podczas gdy jadł posiłek. Gigantyczne fale sprawiły, że połknął wielki kęs bez gryzienia. Od tego czasu cierpiał na niestrawności. Co patrzył na jedzenie, robiło mu się niedobrze. Niezwykle głodował, ale i reagował obrzydzeniem. Któregoś dnia, kiedy był…Continue reading »

Tosia

Opowiadanie dedykuję PKRopce, ale bez odniesienia końcówki do jej osoby 😉 To właśnie tamtego dnia zrozumiałem, kim jestem. Siedemnastego stycznia. Mówią, że siedemnastka jest niedobra, ale to nieprawda. Dla mnie przynosiła to, co najlepsze. Za to styczeń zawsze był nieprzewidywalny, to wtedy miały miejsce najdziwniejsze zdarzenia w moim życiu: główna wygrana w totolotka, wypadek, w…Continue reading »

Ja i tyja

Kiedy słońce nie było już takie mocne, a setki liści zatapiały mnie w głąb, pewien podmuch wiatru zagwizdał mi w uszach, przyprawiając o dwoisty dreszcz. To czas zapomnienia i początek plonów życia. Własny głos gdzieś obok i echo niosące się przez świadomość. Jeszcze nic nie słyszałem. Pomyślałem, że chcę cię obok. * Zimny, zmarznięty, biały…Continue reading »

oczyszczasz

popchnij mnie, a ustawisz opluj, a umyjesz zbluzgaj, a zrozumiem prawdę zajdź od tyłu, a wyjmiesz mi z pleców nóż ukradnij skarb, a przestane się o niego martwić kopnij, a nadasz energii podnieś na mnie miecz, a nauczę się bronić znienawidź, a będę musiał się bardziej starać * zniszcz, a wskrzesisz * bądź, a będę!

Zegarmistrz

Zapowiadał się jeden z najbardziej paskudnych dni tej zimy. Zamiast śniegu, padał deszcz z gradem i chociaż chwilami wypogadzało się, zdawała się wisieć nad głowami groźba kolejnego opadu. Nikt dziś nie przyjdzie, szeptały jednostajnym tik-tak ustawione na półkach i stoliku zegary. Obserwowały Mikołaja, który każdemu z nich podarowywał drugie lub trzecie, a może i czwarte…Continue reading »

Ósmy pasażer tramwaju

Mam trzydzieści osiem lat, proszę pana, więc jestem gdzieś w pół drogi na tym padole. Ale czuje się, jakbym miał przynajmniej sześćdziesiątkę. Od lat tu mieszkam. Dostałem to mieszkanie od rodziców. Bogaci są. Kiedyś ojciec często wyjeżdżał za granicę na różne placówki. Z wykształcenia jest inżynierem budowy mostów. Więcej go nie było, niż był. Wielokrotnie…Continue reading »