Proza Antoniego Grycuka

Zapraszam wszystkich do czytania moich opowiadań – krótszych i dłuższych. Szczególnie zachęcam do czytania tych w zakładce „polecam”.


Skróty tekstów:

Przecież jestem z miasta — droubble

Wyszedłem na ulicę w najmodniejszych ciuchach. Do tego z przystrzyżoną brodą, w nowiuśkich sneakersach i oblany najnowszym zapachem od Giorgio Armaniego, przeglądając swój profil na Tinderze, gdzie tryskam optymizmem, zarażam uśmiechem i mam do siebie dystans. W końcu jestem z miasta. Wszedłem do korporacji, w której spędzę następne dwanaście godzin, aby zarobić na wielki apartament,…Continue reading »

Cisza i ja

Tekst inspirowany piosenką „Silence and I” Alan Parsons Project ***** Sam nie wiem, kim jestem. I kim byłem. To, co dziś odczuwam, to ciągłe falowanie. Zwisam z gałęzi wielkiego buka i kołysze się na wietrze, wykluwam się na gnieździe złożonym z patyczków pokrytym trawą i pierzem, wyrastam na polu, co go sokół po horyzont nie…Continue reading »

Przytul

Moje życie jest bez sensu, tylko podciąć sobie żyły albo wydrzeć kawał mięsa i zakończyć czas niemiły. Lecz za oknem, tuż przede mną stoi piękna nieznajoma, huk, że zimno, huk, że ciemno, zaraz będzie obczajona. Ref. Bo twe bary tak mnie kręcą, są przepiękne jak Pudziana. Przytul mnie, no nie bądź jędzą, ściśnij mocno jak…Continue reading »

Kto?

– No tak, w sumie to jakby się zastanowić, to nie jestem nieomylny. – Marek Podnosił ze stołu karty po kolejnym wybudowanym domku. – A jak to było z Kowalskim? – spytał Zenobiusz. – No, w jego przypadku nie byłem winny. Bo to on nie dotrzymał umowy. – Marek pokręcił głową. – A z Nowakiem?…Continue reading »

AliExpress i AIYIMA

Chciałbym wszystkich przestrzec przed produktami sprzedawanymi na AliExpress przez firmę AIYIMA. Kupiłem od nich wzmacniacz, podłączyłem do odpowiedniego napięcia i się spalił po podłączeniu głośnika. Głośnik tez został uszkodzony! Ani AliExpress, ani firma AIYIMA nie zamierza oddać pieniędzy! AliExpress osądziło, że mam odesłać sprawny produkt, a dostanę zwrot pieniędzy! To jakiś żart.

Tak wiele do zrobienia — drabble

Czas. Czy tykający zegar odmierza czas, czy tylko go pokazuje? Ten sam moment jest słyszany w innej chwili, a w innej widziany. I w innej się dokonuje. Wszechświat ma rozpiętość więcej miliardów świetlnych lat, niż istnieje. A ponoć nic nie może poruszać się szybciej niż światło. Jedynie myśl. Może więc prawdą jest, że na początku…Continue reading »

Piękno nie znosi konkurencji

Bóg pracował przez sześć dni. Szóstego dnia wieczorem z Raju krzyknął Adam: — Bogu, śpisz? Bóg wyrwał się z zamyślenia, odsłonił chmury, błękit nieba i rzekł: — Ano jestem! Cóż ci trzeba, mężczyzno? — Raj jest zajefajny, kobita w pytę, zwierzęta zajebioza, ale brakuje mi czegoś tak pięknego, żeby nic nie mogło się z tym…Continue reading »

Po złotej jesieni

Jeszcze przebijają się złote promienie w trzecim miesiącu wstecz. Jeszcze rozświetlają bursztynem zalążek życia. Jeszcze nie całkiem się rozpłynąłem po podłożu wodnistym i śliskim. Jeszcze serce nie całkiem przestało być dzieckiem. Ale siedzę samotnie, wciąż pod tym samym adresem, wciąż widząc tę samą osobę, która się uśmiecha. Odjeżdżając, pozostawiłaś na mnie światło tylnych lamp. I…Continue reading »

Układam się

Układam się do snu, układając się z własnym sumieniem, aby nie czuć tykającego zegara biegnącego do mety czasu. Tylko czy uda mi się ułożyć z własnym sumieniem, skoro nie układam się z sobą samym? * W nocy budzi mnie zew, Freud mówił, że seksu, kurwa mówi to samo, ksiądz, że nie dałem na tacę, a…Continue reading »

Ani słowa!

Pamiętam, jak siedziałem na kanapie, patrząc ponad siebie na wielką moją mamę. Mamusię. Krzątała się niezrozumiale po domu, coś zrobiła tu, coś tam, przeszła do kuchni i wróciła z talerzem kanapek z pomidorami. Potem wyciągnęła odkurzacz i przeleciała całą podłogę, mówiąc, że mogę się już tarzać. Dopiero po tych słowach opuściłem kanapę i położyłem się…Continue reading »

Bó(u)l

Ból ból ból. Czy naprawdę to tak boli, czy to czucie fantomowe? Ból ból ból. Słowa ranią jak siekiera, tną swym ostrzem, jak popadnie. Ból ból ból. Obustronny to jest oręż, pokaleczyć umie dłonie. Bul… Ranny ten, co pokonany, jak i ten, co zadał cięcie. Bul bul… Ja wygrałem, ktoś jest ranny, tylko czemu ja…Continue reading »

Kim jestem

Wy, naród, macie swoją politykę, zasady społeczne, religię. Nie zwracam na to uwagi, skupiam się na sobie, czym często irytuję znajomych, bo zamiast zacieśniać więzi przyjacielskie, zamykam się w czterech ścianach i medytuję. I zapadam się w odmęty własnych decyzji, wyborów czy galopujących myśli. Nazywam się Anna i mam dwadzieścia trzy lata. Mieszkam wciąż z…Continue reading »

Przed snem…

Jeszcze migają pojedyncze sceny, jeszcze wiatr targa włosy w pamięci, jeszcze jeden liść pieści dłoń wspomnieniami lata, a serce już się uspokaja, zalega w miękkim osierdziu, przechodząc w tryb snu. Wyciągam proste nogi, które muskają koniuszek kołdry, starając się pozostać w cieple pościeli. Spoczywam na brzuchu, z głową na jaśku i ręką pod klatką piersiową….Continue reading »

Wszędzie

Na razie żyjesz mimo mnie, a ja mimo ciebie, świeży powiew sztormu od strony życia. * Na razie się rozmywasz gdzieś między spojrzeniami, znikasz i pojawiasz się w polu, gdzie zerkam tylko kątem oka. * Na razie czuję krople deszczu, co zalewają oczy i usta, co łaskoczą, spływając pod koszulę. * Na razie zamykam oczy…Continue reading »

Ideał

Największy czarodziej zebrał wreszcie wszystkie potrzebne składniki do stworzenia człowieka idealnego. Rozpalił ogień w piecu, podgrzał substancje i czekał. – No, mój doskonały Frenkenstein właśnie powstanie – powiedział. Nowa praca postępowała. Ulepił więc z gliny kształt człowieka, polał poranną rosą i krwią ropuchy, a następnie machnął pałeczką. Zadymiło, poszumiało i zakipiało. W obłoku zaczął się…Continue reading »

Opowieść

Kiedy chmury otuliły wierzchołki wzniesień, zacząłem szukać słońca. Zieleń łaskocząca po nogach dawała znać, że utknąłem. Nad morzem, przy klifach i wzgórzach. Zerknąłem więc na odległy horyzont, który zagrał miszmaszem zieleni i błękitu. Ułuda nieskończoności. Wtedy pojawiłaś się ty, brunetka, co tak bardzo lubię. Przeszłaś przed moim domem i zamieszkałaś w sąsiedztwie. * Poczułem wenę….Continue reading »

Straty wariata

Spory zawrót głowy o smaku dzieciństwa, przy kolejnym łypię źrenicą w tę samą stronę, w stronę kalafonii i anielskiego włosia. Wciąż w tę samą. Mimo iż wszystko mi mówi, że nie powinienem. * Kilka słów zostało w echu między uszami, kilka następnych związuje język, a jeszcze kolejne pachną wrzosem i niezapominajką. * Układam z szarych…Continue reading »

Photo by Lukas Rychvalsky on Pexels.com

Znawca

– Dzień dobry, czy to prawda, że jest Pan zwolennikiem nowoczesnej prozy? – Tak, cały czas do przodu, dynamicznie. – Czy uważa Pan, że powłóczyste opisy są już dziś passé? – Tak, cały czas do przodu, dynamicznie. – A jak dialogami? Czy należy pozbywać się wszystkiego, co nic nie wnosi do akcji? – Tak, cały…Continue reading »

Photo by Frank Cone on Pexels.com

Moja wieża Babel

Przyszedłem na świat niespodziewanie. Bez udziału lekarza, akuszerki czy pielęgniarki. Mama gniotła ciasto na kluski, gdy poczuła silne skurcze. Skuliła się, złapała za brzuch i wiedziała, że nie zdąży do szpitala. Resztką sił rozścieliła na podłodze czysty koc, prześcieradło, wzięła miskę z ciepłą wodą, nożyczki do przecięcia pępowiny i położyła się nago. Trwało to kilkanaście…Continue reading »

Czarne klawisze fortepianu

(Przedstawiam tekst, za który zostałem wyróżniony w konkursie literackim w Kozienicach. Na 138 prac znalazłem się w siódemce.) Dobrze pamiętam tamten dzień. Ojciec przyszedł bardzo późno, z hukiem otworzył drzwi, krzycząc na cały dom, żeby natychmiast dać mu jeść. Oparł się o szafę, stanął na jednej nodze, próbując zdjąć but. Po chwili stracił równowagę i…Continue reading »

Dziwny

Dziwny jest ten świat. Stworzył mnie takiego, który tak bardzo różni się od samego siebie. Dziwny jestem ja, bo żyję w świecie, który tak bardzo różni się od ziemi. Gdy patrzę na swój pamiętnik z podstawówki, zastanawiam się, co chciałem osiągnąć, pisząc. Uwieczniając tysiące słów: każde wydumane, przeintelektualizowane, ale emocjonalnie żywe, i moje. Dziś nie…Continue reading »

Cywilizacja

Wyszedłem z domu przy ulicy Rolnej o siódmej rano. Jest połowa lipca, słońce nieco za chmurami, ale dość chłodno jak na tę porę roku. Staję przed wejściem, patrzę wokół i po raz kolejny nie mogę się nadziwić, jak bardzo zmieniła się Warszawa. Tutaj była granica stolicy jeszcze pięćdziesiąt lat temu. Ot, ledwie domostwa dochodziły do Doliny Służewieckiej. A teraz? Blokowisko opiera się o Las Kabacki. Ty też mieszkałaś na Rolnej, ale na drugim jej końcu, gdzie wtedy była wieś o nazwie Ursynów. Obecnie fragment ulicy z twojej strony nazywa się Gminna. Rolna została podzielona przez wielki Ursynów. Cywilizacja wkroczyła między nas i tkwi tak aż do dziś.

Dwa zwierciadła

Widzę mnóstwo ludzi: grubych, chudych, wysokich, niskich. Także łysych, z długimi włosami i brodatych. Przychodzą różni, zawsze chcą tego samego. Dostrzegam w nich bardzo wiele: od uśmiechu do cierpienia, w zależności od osoby. Czasem myślę sobie, że tyle, co widziałem, powinno starczyć, aby zaspokoić cały głód poznania. Ale nie… Pragnę następnych i następnych. I kolejnych….Continue reading »

Szewc — drabble

Jestem szewcem. Lubię to, co robię. Od lat staram się tworzyć jak najlepsze buty. Gdy skończyłem być czeladnikiem, uszyłem bardzo wygodne półbuty. Były tak doskonałe, że po przetestowaniu ich zacząłem je wytwarzać hurtowo. Klient był bardzo zadowolony. Kilka lat później stworzyłem doskonałe sandały. Po tygodniu chodzenia w nich podjąłem decyzję o wytwarzaniu masowym. Klient był…Continue reading »

powiedz kim jestem

tam gdzie ignorancja struga serce tam niejeden się przejechał gębą po świecie ale numer jeden tyłkiem po zadrach * słowa ważniejsze niż dusze dawno sprzedane w Bogu winnych zakrystiach skrzyżowane drwa wyciągane z majtek kłują w oczy niegodziwością * pogania nas szara postać rzucana przez słońce wydychamy smołę w zupełnej czerni szarość rozświetla nam drogę

Winien ma dużo — dribble

Dajcie, wina tutaj leży. Moja, wina mi się chce napić. Lęk z winy jak wina z lęku. Perpetum mobile ludzkiej egzystencji. Powiedz, moja wina, nie bądź człowiek! Każdy człek broi, bo się boi. Każdy człek upija się winą, własną. I ubija się winą. Patrzę, jak płynie wada w rzece życia.

Do ludzi

Wyszedłem z lasu. Nie znałem zasad. Wyglądałem inaczej niż ktokolwiek na świecie: miałem pociągłą twarz, wzrost ponad dwa metry i byłem bardzo chudy. Ale poszedłem między ludzi. Podszedł niski facet i spytał, czy nie wstydzę się być właśnie taki. Przejąłem się. Ledwo powłóczyłem nogami. Gdy wróciłem do domu, zaniepokojony odkryłem, że jestem niski. Następnego dnia…Continue reading »

Jastrząb — drabble

Tego pięknego, wiosennego dnia, gdy życie budziło się po zimie, jastrząb krążył nad świeżo upolowanym mięsem, które powoli jadł młody orzeł. Jastrząb był zbyt mały, aby zaatakować i przejąć łup, ale głód mówił, że powinien coś złowić. Co chwilę odfruwał, wściekły na swoją słabość, a potem wracał, by jeszcze raz ocenić sytuację. W końcu zniżył…Continue reading »