Pomoc

Pomoc

Ręka, Pomocna Dłoń, Pomocy, Pomoc, Opieki, Przyjaźń

– Jaka jest ta pomoc?

– Taka, która też szkodzi.

– Jak to?

– Skoro kradniesz, będę cię musiał tego oduczyć. – Spojrzał rozmówcy w oczy.

– Oducz.

– Ale wtedy stracisz źródło utrzymania.

– A nie da się inaczej?

– Chcesz pomocy, czy tylko pochwał?

– Pomocy.

– Więc najpierw musisz stracić źródło utrzymania, potem zawisnąć nad przepaścią, by w końcu móc zbudować nowe życie.

– A co, jeśli sobie nie poradzę?

– Zawsze możesz wrócić do starego.

– A nadal będę tego chciał?

– To zależy od ciebie.

– Tylko ode mnie?

– Tak. Twoje życie będzie zależało tylko od ciebie.

– A nie boisz się o mnie?

– Ten lęk to mój czyściec tu na ziemi.

7 myśli w temacie “Pomoc

  1. Brzmi znajomo. Chyba już czytałem ten tekst na PP.
    Krótki i ciekawy, wygląda na rozmowę ojca z synem, który pobłądził. Szczególnie pasują tu słowa o czyśćcu na ziemi – tak właśnie wrażliwi rodzice przeżywają lęk o swoje potomstwo. Ale równie dobrze mogą to być i inne osoby, bo myśl przewodnia jest uniwersalna.
    Dobrego dnia, Antoni.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Czasem możliwa jest tak bliska więź między „obcymi”, aby było jak między ojcem a synem.
      Nieraz spotkam ludzi, którzy tak bardzo przejmują się losem innych – np psychologowie losem pacjentów.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Tak. Choć ja teraz optymizmu potrzebuję.oja Julia czuję się uwięziona. Odcięta. W Leridzie w Katalonii. Póki co nie ma powrotu. Jeśli zajdzie taka możliwość musi środkami komunikacji dotrzeć 160 km do Barcelony tam metrem i do samolotu o ile uda się kliknąć w tej sekundzie i kupić bilet. Jest tam na E4asmusie. Boi się bo tam ponad 300 zmarło, a zarażonych ok.10 tyś. To spędza mi sen z powiek. Uspakajam ją tyle mogę zrobić. Pokazuje dobre strony, np że jest tam z koleżanką i boja się razem, wspierają razem. Och ten korona..

        Polubione przez 1 osoba

      2. Przykro mi. Też mam znajomą w Hiszpanii, chyba w samej Barcelonie. Nie wiem, co u niej. Ale sie obawiam. A dziewczyna wyszła kilka lat temu spod kosy, bo miała chemię.
        Ale będzie dobrze. I dla Julii i mojej znajomej.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s